Print this page

Ścięcie rycerza Taussdorfa

W dniu 27 maja 1568 r. Franciszek Freund, syn burmistrza Świdnicy, udał się wraz z młodym szlachcicem Hansem von Rasselwitz na biesiadę. Odbywała się ona w domu patrycjusza Hansa Fuchsa na rynku. Z nieznanej przyczyny doszło tam do sprzeczki, a gdy dodatkowo wino rozgrzało obecnych, rozpoczęła się bijatyka. Zginął w niej rycerz HBurmistrz E. Freundenryk von Reichenbach, zwany Bieler, dodatkowo wielu szlachciców zostało ciężko rannych. Podczas bijatyki dowódca straży miejskiej Onufry Goldmann, wraz z wieloma mieszczanami, przyszedł z pomocą synowi burmistrza.
Wieść o bójce dotarła do cesarza oraz starosty księstwa świdnicko-jaworskiego. W celu rozpatrzenia zajścia wyznaczono jako sędziego biskupa wrocławskiego. Za zabójcę rycerza, pomimo sprzeciwu burmistrza, uznano Onufrego Goldmanna, którego stracono. Mieszczan biorących udział w bójce uwięziono. Według niepewnych informacji zabójcą rycerza był jednak Franciszek Freund, zaś Goldmann przyjął na siebie winę, aby ochronić syna burmistrza, który był bliski sercu jego córki.
W 1572 r. przybył do miasta, wraz z kilkoma przyjaciółmi, rycerz Kasper von Sparenberg, zwany Taussdorf. Pochodził on z osiadłej w Czechach rodziny szlacheckiej wywodzącej się z księstwa świdnickiego. W barwach cesarza walczył we Włoszech i za odważną służbę otrzymał złote ostrogi. Przybył w okolice Świdnicy, aby odszukać rycerza Melzera - swojego najlepszego przyjaciela i zarazem towarzysza broni. Rycerz ten mieszkał w Witoszowie, jednak na krótko przed przyjazdem Taussdorfa umarł. Żoną Melzera była piękna Althea (z domu Schindler). O względy młodej wdowy starało się wiele osób, a wśród nich także Krzysztof Freund, młodszy syn burmistrza Świdnicy. Jednak jej serce pozyskał rycerz von Taussdorf. Herb rodziny Freund
W niedzielę 27 lipca 1572 r. w winiarni przy obecnej ulicy Grodzkiej w Świdnicy spotkali się na uczcie młodzi szlachcice oraz synowie patrycjuszy, w tym także Franciszek i Krzysztof Freund oraz rycerz Taussdorf. Obecne były również damy, a wśród nich piękna Althea. Gdy biesiada się skończyła Franciszek Freund zaproponował rycerzowi von Taussdorfowi grę w kręgle. Aby zagrać udali się przed Bramę Piotrową. Po drodze Freund doszedł do wniosku, że nadarzyła się sposobność zemsty za hańbę uwięzienia przed laty. Nie bacząc na to, że gdy doszło do zabójstwa rycerza von Reichenbach, Taussdorfa nie było w Świdnicy, gdyż walczył pod sztandarami cesarza, Franciszek Freund powiedział w gniewie do rycerza, że żaden uczciwy człowiek nie powinien z nim pić z jednej konwi. Na to Taussdorf odpowiedział wzburzony – Pan musi być nieuczciwym człowiekiem, skoro ze mną jadł i pił. W wielkiej wścieBrama Piotrowa
kłości Freund wyciągnął rapier z pochwy. Natrafił jednak na lepszego szermierza i wkrótce syn burmistrza legł na ziemi z przebitą piersią. Taussdorf oddalił się z miejsca pojedynku i udał do swojej narzeczonej Althei, której opowiedział o nieszczęśliwym zdarzeniu. Postanowił zbiec do Czech, ponieważ rumak jego na krótko przedtem padł, musiał uciekać na lichym koniu narzeczonej.
Wkrótce do burmistrza dotarła wiadomość o nieszczęściu. Na jego rozkaz pięciu uzbrojonych ludzi puściło się w pogoń. W pobliżu Szczawna, na terenie który już nie podlegał jurysdykcji Świdnicy, dopędzono zbiega i z pomocą nadbiegających chłopów pojmano go, a następnie przewieziono do Świdnicy. Rycerza uwięziono w ratuszu, w izbie zwanej Hildebrand.
Jeszcze tego samego dnia zwołano ławników celem osądzenia więźnia. Zwłoki Franciszka Freunda umieszczono w trumnie - naprzeciwko nich stanął Taussdorf. Na obrońcę rycerza wyznaczono osobę będącą krewnym zabitego. Oskarżony usilnie
Sąd Ostateczny - fresk w Sali Rajców świdnickeigo ratuszaprosił, aby nie spieszono się z rozstrzygnięciem jego sprawy. Zapadł jednak wyrok śmierci i w tym samym dniu miano go wykonać na rynku. Po zapadnięciu wyroku skazańcowi uniemożliwiono widzenie się z narzeczoną.
Przed piwnicą ratuszową, wokół kamiennego słupa, stanął krąg żołnierzy. Tu także, obok stosu piasku, czekał cierpliwie kat na swoją ofiarę. Potężny, długi miecz ukrył pod czerwonym płaszczem. Na miejscu kaźni zgromadziła się wielka rzesza ludzi. Dodatkowo wiele osób spoglądało z okien i dachów domów. Zapanowała nieprzyjemna cisza, przerywana niekiedy szlochem.
Gdy zabrzmiały dzwony kościoła parafialnego nadszedł orszak z dumnie idącym, w wyprostowanej postawie, rycerzem Taussdorfem, któremu zdjęto kajdany. Był on ubrany w czerwoną, obcisłą aksamitną szatę. Rycerz był przystrojony wieńcem z goździków. Jego twarz nie zdradzała żadnego śladu niepokoju. Gdy wszedł do kręgu żołnierzy, powiedział donośnym głosem do tłumu: Umrę niewinny. Jednak, któż może się pochwalić, że jest wolny od wad? Dlatego proszę was i Boga o wybaczenie moich znanych i nieznanych grzechów. Mam nadzieję, że w swoim miłosierdziu Bóg mi wybaczy i proszę dla siebie o dobrą śmierć. W odpowiedzi zabrzmiał ogólny lament. Pośród niego Taussdorf usłyszał głos swojej ukochanej i zapragnął ją jeszcze raz zobaczyć. Tłum głośnym szemraniem poparł jego prośbę. Jednak nie zgodzono się na to i nie wstrzyHerb rycerza Taussdorfamano egzekucji. Do skazańca podszedł wójt miejski i powiedział: Już czas. Taussdorf zdjął kaftan i rzucił go w tłum. Potem ściągnął wieniec z goździków oraz rozpiął kołnierz i zdjął go. W końcu klęknął nad stosem piasku i powiedział: Tobie Boże powierzam moje zbawienie! Amen! Nagle błysnął miecz kata i głowa rycerza potoczyła się po piasku. Jego ciało zostało włożone do trumny i w asyście duchownych oraz uczniów przetransportowano je do grobowca rodzinnego burmistrza Freunda w kościele parafialnym w pobliżu bramy Bednarskiej (zwanej tez bramą Oblubienicy).
Świdnica została surowo ukarana za bezprawne osądzenie rycerza. W 1575 r. cesarz Maksymiliana II odebrał jej tzw. wyższe prawa sądownicze oraz prawo wolnego wyboru rady miejskiej. Do Jawora przeniesiono sąd ziemski i sześciu mężów oraz kancelarię obu księstw. Dopiero po pięciu latach cesarz Rudolf II zgodził się na przywrócenie miastu odebranych przywilejów.

                                                             Wiesław Rośkowicz