Podwaliny i początki
Na Śląsku występują trzy duże masywy granitowe: strzegomski, strzeliński i karkonoski. Oprócz wymienionych jest jeszcze kilka mniejszych, a więc mniej znanych obszarów eksploatacji. Łączne wydobycie granitu na Śląsku stanowiło do 1945 roku ok. 28% jego całkowitego wydobycia w Niemczech. Pod względem geologicznym obszar wokół Strzegomia należy do masywu Strzegom - Sobótka. Obie jego części są oddzielone „linią" z „dwumikowym granitem", która przebiega przez Mrowiny, Wierzbną i Gogołów.
Granit z okolic Strzegomia jest, obok granitu strzelińskiego, odmianą cenioną szczególnie przy produkcji kostki brukowej. Jego złoża ciągną się na południowy-zachód od Zimnika i Rogoźnicy, i znane są też jako granit zimnicki. Złoża granitu pomiędzy Strzegomiem i Jaworem są najczęściej średnioziarniste i jaśniejszego koloru. Składają się głównie z białego skalenia (dominujący skaleń potasowy, podrzędny plagioklaz), szarego kwarcu i czarnego biotytu. Prawie wcale nie występuje muskowit. Posiadają świetnie wyodrębnioną powierzchnię, stąd jego przydatność w przypadku produktów wymagających obróbki, napisano w wydanym w 1915 roku podręczniku przemysłu kamieniarskiego autorstwa Karla Weissa.
Kamień granitowy stosowano w działalności budowlanej na tym terenie od dawna, nie zachowało się jednak do naszych czasów zbyt dużo informacji o ówczesnych kamieniołomach. Wiadomo na przykład, że w 1371 roku miasto Świdnica nabyło kamieniołom w Niegoszowie. Z kolei Pastor Roth pisał o dokumencie datowanym na 4.01.1594 roku, w którym miałaby być wymieniona miejscowość Zimnik wraz z kamieniołomem. Wiele lat później właściciel kamieniołomów w Zimniku Gottfried von Berg podarował 15 sągów kamienia łamanego na budowę ewangelickiego kościoła Pokoju w Jaworze. Miała ona miejsce w latach 1654-1655. W roku 1669 sąd dworski w Jaworze szacował majątek wsi Zimnik, między innymi oceniając wartość 103 sągów kamieni w kamieniołomach i sześciu kopalń, na 12 srebrnych groszy każda.
W kronice z 1689 roku Friderico Lucae zanotował między innymi: kamieniołomy, w których wytwarza się kamień budowlany, nie należą na Śląsku do rzadkości. Ale informacje o kamieniołomach pojawiają się w tym czasie niezwykle rzadko. Około 1730 roku, jako właściciele kamieniołomu są wymienieni chłopi z Grabiny. Z kolei w połowie XVIII wieku dominium w Rogoźnicy dostarcza z własnego kamieniołomu materiał na budowę nowego kościoła ewangelickiego oraz domu parafialnego i szkoły w tej miejscowości. Na mapie z 1736 roku jest zaznaczona koło Zimnika wiejska kopalnia. Właścicielami obiektów byli często chłopi lub inni właściciele gruntów, na których prowadzono eksploatację złóż granitu.
Również miasto Strzegom musiało posiadać własny kamieniołom, ponieważ w dokumentach miejskich zapisano, że nie przyniósł on dochodu w latach 1783-84. Dokument z 1756 roku, zawierający specyfikację kamieniołomów istniejących na Śląsku, miał wymieniać kamieniołomy granitu w Wiśniowej, Gogołowie i Bagieńcu w powiecie świdnickim oraz w Podgórniku w powiecie złotoryjskim. Na tej liście brakuje jednak głównych centrów eksploatacji granitu.
W 1785 roku na temat bogactw naturalnych w okolicach Strzegomia pisał Zimmermann: kamieniołom na Górze Granicznej koło wsi Graniczna. Szlachetnych gatunków kamienia i innych minerałów te góry nie posiadają. Jednak w następnym zdaniu dodał: być może jednak wnętrze ziemi nie zostało dokładnie zbadane. Z pewnością nie, bo na początku XIX wieku zaczęto dokładniej badać okolicę pod kątem granitu. Wtedy to doszło do odkrycia nowych złóż i powstania nowych kamieniołomów.
W 1826 roku strzegomianin Friedrich Samuel Bartsch szukał granitu w Strzegomiu na Wzgórzu Młyńskim - z sukcesem i położył podwaliny pod późniejszy rozwój strzegomskich kamieniołomów. Jednak w roku 1829 kamieniołom ten nie został jeszcze wymieniony przez Richtera. Richter wymienia kamieniołomy w Goczałkowie, gdzie przy ulicy Jaworskiej wydobywano granit „na własne potrzeby", Jaroszów, gdzie granit pozyskiwano w południowo-zachodniej części miejscowości, Morawę w północnej części Wzgórz Jaroszowskich oraz jako nieznaczący, kamieniołom w Granicznej po południowej stronie Wzgórz Strzegomskich. W Rogoźnicy na Wzgórzu Szubienicznym pozyskiwano granit, podczas gdy w Łażanach piasek i kamień łamany, w Konarach w dwóch kopalniach błękitne łupki, a w Grabinie na Lisim Wzgórzu piasek i kamienie bazaltowe. Kamieniołom firmy Bartsch w 1901 r. Fotografia ze zbiorów autora
Zaledwie rok później, w 1830 roku, do eksploatacji granitu przystąpił Carl Friedrich Lehmann ze Strzegomia. Jego pierwszy kamieniołom znajdował się prawdopodobnie w Grabinie. W 1832 roku wymieniane są również dwa kamieniołomy w Kostrzy. Jeden należący do dominium, drugi do chłopa o nazwisku Grun. Z kolei Schmitt podaje następujące daty początków kamieniarstwa: Wzgórze Młyńskie koło Strzegomia - 1820, Kostrza - 1824, Grabina - 1830, Czernica - 1840.
W publikacji stanowiącej zarys produkcji górniczej w Prusach wymieniono, odnośnie 1837 roku, w okręgu wrocławskim cztery kamieniołomy, które dostarczały: filarów, ościeżnic, wsporników, płyt, kamieni młyńskich, kamieni brukowych, kamieni szlifierskich, etc. Podczas gdy do 1840 roku liczba kamieniołomów nie ulegała zmianie, w 1841 roku było już 45 kamieniołomów ze 172 robotnikami. W 1845 roku liczba kamieniołomów wzrosła do 51, a liczba robotników do 321. Dwa lata później funkcjonowały 72 kamieniołomy z 380 pracownikami . W 1845 roku Knie pisał między innymi: do wymienienia są tu jeszcze znajdujące się wokół miasta kamieniołomy granitu i bazaltu, wykonane z nich płyty, schody, cokoły, ościeżnice drzwiowe, kolumny, wałki wysyłane są daleko.
Jednakże do połowy 19. wieku przemysł granitowy nie miał większego znaczenia.

Rozkwit w połowie XIX wieku
Dopiero w 2. połowie XIX wieku miało miejsce odkrycie licznych złóż granitu i powstanie wielu nowych przedsiębiorstw, wśród nich między innymi w 1858 roku zakładów granitowych Heinricha Seidela w Grabinie, a w 1868 roku przedsiębiorstwa kamieniarskiego Augusta Weißa, również w Grabinie. W tym samym roku kamieniołom przejął Franz Rhoder ze Strzegomia, by w roku 1873 rozpocząć działalność gospodarczą w późniejszej spółce akcyjnej „Wilhelm Kramer & Co. Schlesische Granitwerke".
O ile w sprawozdaniu statystycznym dla powiatu strzegomskiego za lata 1860-1862 kamieniołomy nie są jeszcze wymienione, o tyle w następnym, obejmującym lata 1863-1864 jest już dokładny opis geologiczny i wzmianka o kamieniołomach: spośród wielu kopalń w Strzegomiu, w których ponad 700 osób prawie przez cały rok znajduje dobrze płatną pracę, wyróżniają się poprzez swą wielkość leżące we północnej i zachodniej stronie Góry Granicznej, we wschodniej i zachodniej stronie Gorki Strzelniczej i przy Lisich Wzgórzach, dalej kopalnie koło Kostrzy, Jaroszowa i przy Wzgórzu Szubienicznym koło Rogoźnicy. Kamieniołom Kramera. Pocztówka ze zbiorów autora
Produkcja w śląskich kamieniołomach miała bezpośredni związek z ogólną sytuacją gospodarczą: po latach wzrostu produkcji następowały okresy spadkowe. Negatywnie oddziaływał na zbyt surowców lub gotowych wyrobów drogi transport kolejowy, względnie brak połączeń kolejowych. Pomimo tego również ta gałąź przemysłu korzystała z powszechnego rozwoju gospodarki po powstaniu Rzeszy w 1871 roku. Trzeba było jednak cały czas walczyć z zagraniczną konkurencją. Tak było na przykład w 1880 roku, gdy dostawa kostki brukowej do Berlina ze Szwecji okazała się bardziej opłacalna ze względu na tańszy transport morski i rzeczny. W tym czasie strzegomski granit eksportowano do Austrii, Polski, Holandii i Szkocji.
W następnych latach zapotrzebowanie na kamień granitowy stale rosło za sprawą jego postępującego zastosowania w sektorze budowlanym. Wzrostowi sprzedaży sprzyjało również zakwalifikowanie kamienia granitowego do niższej taryfy kolejowej (chodzi tu zwłaszcza o jego transport do Berlina). Duży wpływ na rozwój przemysłu kamieniarskiego miała rozbudowa połączeń kolejowych. Już w grudniu 1856 roku nastąpiło otwarcie linii Ząbkowice Śląskie - Legnica z połączeniem do Strzegomia i Jawora. Przemysłowcy i zarządy miast wspierali budowę linii kolejowych dużymi kwotami. Między innymi lokalni rzemieślnicy ofiarowali pieniądze na budowę linii Strzegom - Bolków. Na czele stali tu przedsiębiorcy z branży kamieniarskiej. W grudniu 1890 roku została otwarta linia kolejowa Strzegom - Roztoka - Bolków, 2.09.1895 roku linia Strzegom - Malczyce, a 15.10.1896 roku linia Jawor - Roztoka .
Sprawozdanie zarządu miasta Strzegomia za lata 1892/1893, informując o recesji w miejscowym przemyśle granitowym, wymienia 4 strzegomskie kamieniołomy. Sprawozdanie z lat 1896/1897 zwraca już uwagę na zadawalający wzrost. W następstwie większego popytu osiągano korzystniejsze ceny, można też było pozbyć się zgromadzonych zapasów. W tym okresie bardzo odczuwalny był brak brygadzistów i majstrów, a komunikaty zarządu przypominały, żeby stowarzyszenie zawodowe zajęło się utworzeniem w Strzegomiu, jako centrum śląskiego przemysłu granitowego, szkoły zawodowej.
W latach 1899/1900 istniało duże zatrudnienie w przemyśle granitowym, a produkty znajdowały zbyt. Rynek zbytu granitu był jednak ograniczany przez import. Wolny od opodatkowania import z Czech, Szwecji i Norwegii spowodował nawet, że duża partia szwedzkiego kamienia brukarskiego znalazła zastosowanie we Wrocławiu, chociaż leżące w pobliżu kamieniołomy posiadały znacznie lepszy materiał i były bardzo wydajne. Głównym odbiorcą granitu w Niemczech była w tym czasie sieć kolei.
Pod koniec XIX wieku prezydent Śląska wydał rozporządzenie dotyczące kamieniołomów oraz tych kopalń, które w Prusach nie podlegały Urzędowi Górniczemu: Kamieniołomy i kopalnie mogą być dopuszczone do działania tylko po uprzednim zgłoszeniu. Urządzenia wolno uruchamiać tylko pod nadzorem i na odpowiedzialność wykwalifikowanej osoby. Podczas wydobycia i robót strzałowych należy przestrzegać szczegółowych instrukcji, np. kopalnie odkrywkowe muszą być ogrodzone, wierzchnie brzegi nadkładu skarpy muszą być oddalone od parceli sąsiada na bezpieczną liczbę metrów. W dalszej części rozporządzenia przewidziano szczególne środki ochrony robotników, na przykład ich bezpieczeństwa na wysoko położonych stanowiskach pracy, przepisy o właściwościach pomieszczeń i jakości narzędzi. Surowo zabroniono też przynoszenia do miejsca pracy napojów alkoholowych.


Lata 1900 - 1945
Podczas gdy pod koniec XIX wieku przemysł granitowy dawał zatrudnienie i znajdował zbyt, po 1900 roku nadszedł, podobnie jak w całej gospodarce, okres bezruchu. Brakowało zamówień, głównie ze względu na zastój w budownictwie. Produkowano na magazyn, żeby zapewnić pracę pozostającym do dyspozycji pracownikom i uniknąć zwolnień. Pod koniec XIX wieku zaczęły się akcje strajkowe robotników, którzy walczyli o wyższe płace. W 1900 roku w wielu przedsiębiorstwach doszło do trwającego prawie kwartał strajku robotników, który jednak zakończył się niepowodzeniem. Strajki mocno ograniczyły też działalność budowlaną w dużych miastach. Załadunek kamienia. Zdjęcie z roku 1907. Fotografia ze zbiorów autora
W latach 1901 - 1902 można było pozbyć się zgromadzonych zapasów dzięki zamówieniom sektora budownictwa publicznego prowincji położonych na północy kraju. Wyższe ceny były nie do osiągnięcia, umowy były bardzo często tak niekorzystne, że ledwo pokrywały koszty produkcji".
Około 1900 roku na każdy tysiąc mieszkańców ziemi strzegomskiej, 102 pracowało w zawodzie kamieniarza. Nasz powiat zajmował pod tym względem drugie miejsce w całych Niemczech za Teuschnitz w Górnej Frankonii (158 osób na każdy tysiąc mieszkańców), a przed Saalfeld (74), Pirną (68) i Strzelinem (66). W 1902 roku nałożono na sprowadzany ze Szwecji kamień brukowy cło w wysokości 40 fenigów za kwintal. Wkrótce jednak zmniejszono podatek do 20 fenigów, by w 1906 roku całkowicie go uchylić. Import szwedzkiego kamienia wzrósł z 360 000 ton do 450 000 ton rocznie. To wpłynęło oczywiście niekorzystnie również na śląski przemysł granitowy. Doprowadziło np. do tego, że miasto Berlin ponad 90% swego zapotrzebowania na kamień brukowy realizowało za granicą, zwłaszcza w Szwecji i w Austrii . Import szwedzkiego kamienia rósł wtedy nieprzerwanie i w 1913 roku osiągnął 600 000 ton. Innym utrudnieniem dla śląskiego przemysłu kamieniarskiego były jesienne problemy z zamówieniami wagonów podczas kampanii buraczanej.
W 1904 roku w przemyśle kamieniarskim zanotowano lekką poprawę, chociaż daleko było do stanu sprzed kilku lat. W tymże roku 1904 w powiecie strzegomskim czynnych było 29 przedsiębiorstw kamieniarskich, w których zatrudnionych było 3 797 pracowników. Na stacji w Grabinie ładowano 164 185 ton granitu, w Rogoźnicy 18 500 ton, w Granicznej 16 669 ton, w Strzegomiu 13 896 ton, a w Borowie 129 793 tony. Już wiosną 1906 roku złożono znaczące zamówienia zarówno na zwykły, jak i lepszej jakości kamień granitowy i bazaltowy, jak również na płyty granitowe. W taryfach transportu kolejowego uwzględniono transport kamienia łamanego, dla którego wprowadzono preferencyjną taryfę; pożądane jest jej rozszerzenie na wszystkie inne materiały do budowy dróg, zwłaszcza na krawężniki i płyty.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że dopiero pod koniec XIX wieku zakłady zaczęły odchodzić od dużej, sześciennych kształtów, kostki, zamieniając kamienie na pryzmy o szerokości z reguły od 12 do 14 centymetrów. Przeprowadzanie tych zmian rozpoczęto od około 1885 roku, a przyjęły się na większą skalę dopiero około 1900 roku. Mała kostka pojawiła się we Wrocławiu w 1910 roku, a w powszechnym użyciu od połowy lat dwudziestych.
Ogólna liczba kamieniołomów w Strzegomiu i jego najbliższej okolicy oscylowała w dłuższym okresie czasu zawsze wokół 30 kopalń granitu i jednej kopalni bazaltu.
Na początku XX wieku doszło też do innowacji technicznych przy eksploatacji skał. Dotąd otwory strzałowe były wiercone ręcznie. Jeden człowiek trzymał żerdźKolejka polowa. Fotografia ze zbiorów autora wiertniczą, a dwaj inni mężczyźni uderzali w nią na zmianę wielkimi młotami. Po każdym uderzeniu żerdź obracała się. „Striegauer Anzeiger" donosił w 1908 roku, że w dwóch przedsiębiorstwach otwory strzałowe są teraz wiercone za pomocą sprężonego powietrza. Informowano również, że w kopalni Kramera do wywożenia materiałów, celem załadunku na kolei, pozostaje do dyspozycji mała kolejka dojazdowa. Wiele okolicznych firm kamieniarskich otrzymało też własne połączenia z pruską koleją.
Kamień wywożono z kamieniołomów przy pomocy furmanek lub szynowych wagonów samowyładowczych. Wraz ze wzrostem głębokości kopalń dochodziły stopniowo żurawie. Wkrótce jednak i one przestały wystarczać, i zaczęto wznoszenie kolei wiszącej. Uruchomiona 12 października 1908 roku w zakładach Schrötera w Kostrzy linownica należała z pewnością do pierwszych w kamieniołomach w okolicach Strzegomia. O tych nowych technicznych zdobyczach entuzjastycznie rozpisywał się „Striegauer Anzeiger": to nowe wysoce interesujące urządzenie służy do przenoszenia wydobytych materiałów z kopalni. Lina stalowa jest rozpięta na całej długości kopalni, a załadowane Kipp-Lowrys, wiszące na wózkach suwnicowych są przewożone do góry za pomocą napędu silnika. Nowe urządzenie, które można zobaczyć w przedsiębiorstwie, jest bardzo interesujące dla zwiedzającego. Prawdopodobnie chodzi tu o kamieniołom Emila Schrötera w Kostrzy. Dźwignice linotorowe uchodziły wtedy za najnowocześniejsze urządzenia transportowe w kamieniołomach. Poprawiały się także techniczne możliwości obrabiania kamienia ociosanego. Już w 1894 roku w firmie „C. Kulmiz", dzierżawiącej należący do majątku w Granicznej kamieniołom, wymienia się szlifierkę, urządzenie polerujące i piłę diamentową, chociaż urządzenia te bardzo rzadko spotykane na gorzej rozwiniętym Śląsku, znane już były w innych rejonach Niemiec .
W księdze adresowej majątków śląskich z 1909 roku wymieniono, należące do majoratu Roztoka, dwie kopalnie w Borowie, jedną w Dzierżkowie i jedną w Gniewkowie. Wszystkie cztery dzierżawiła firma „Völker & Nicolaier" z Wrocławia, która w Borowie utrzymywała swoją placówkę handlową. Inne kamieniołomy tej firmy znajdowały się w Mikoszowie w powiecie strzelińskim i Górka Sobocka (obecnie powiat strzeliński). Kilka największych śląskich firm granitowych miało wtedy swe siedziby we Wrocławiu.
Okres do 1910 roku nie przyniósł istotnej poprawy sytuacji gospodarczej w przemyśle granitowym. W 1909 roku zapasy skumulowały się do tego stopnia, że pracodawcy musieli wypowiedzieć pracę wszystkim robotnikom. Ci zaprotestowali, jednak po czterech miesiącach strajku musieli przyjąć warunki pracodawców. Pod koniec 1910 roku nadeszło lekkie ożywienie gospodarcze, które jednak dopiero w latach 1911/1912 doprowadziło do poprawy sytuacji w przemyśle granitowym. Komunikat zarządu stowarzyszenia zawodowego kamieniarzy za rok 1911 mówił o 96 kopalniach granitu na Śląsku z 2 935 pracownikami. Stanowili oni prawie dwie piąte pracowników przemysłu granitowego w całych Niemczech.
Z kolei w sprawozdaniu władz Strzegomia za lata 1913/1914 napisano: Dla najważniejszego tu przemysłu granitowego upływający rok był mało zadawalający, ponieważ działalność budowlana, szczególnie w dużych miastach, znacznie osłabła. Z drugiej strony przemysł kamieniarski jest poszkodowany przez coraz częściej stosowane sztuczne kamienie i nowe rodzaje zdobienia. Prawie wszędzie brakuje zamówień. Dlatego właściciele kamieniołomów szukali na wszelki wypadek dodatkowych małych zamówień, przez co osiągnięte ceny nijak się miały do stale rosnących w ostatnich latach kosztów własnych. Zadawalająca była natomiast sytuacja na rynku kamienia brukowego; możliwy był nawet niewielki wzrost cen sprzedaży.
Rozpoczęta w 1914 roku I wojna światowa powstrzymała jakikolwiek rozwój gospodarczy. Brakowało zbytu i siły roboczej. Również w kamieniołomach osadzano jeńców wojennych. Na przykład w styczniu 1916 roku w kamieniołomach firmy C. Kulmiz w Kostrzy rozpoczęło pracę 16 Francuzów i Belgów. Specjalne pomieszczenia do spania przygotowano tam dla 46 mężczyzn.
Podczas wojny lub krótko po jej zakończeniu doszło do zamknięcia wielu firm. W roku 1919 nieczynna była jedna trzecia niemieckich kamieniołomów.
W pierwszej połowie 1921 roku zatrudnienie w niemieckim przemyśle granitowym było znowu „nienajgorsze", jednak w drugiej połowie roku nastąpił mocny spadek i wiele przedsiębiorstw musiało skracać czas pracy robotników. W połowie roku związek zawodowy kamieniarzy niemieckich wysłał do Reichstagu „Memoriał o krytycznym położeniu niemieckiego przemysłu kamieniarskiego". Sytuacja gospodarcza czyniła taki krok niezbędnym. Podczas gdy w roku 1913 w 275 niemieckich kamieniołomach zatrudnionych było 15 200 robotników, w 1920 roku w 190 przedsiębiorstwach pracowało zaledwie 7 200 osób.
Do lekkiej poprawy sytuacji doszło około roku 1924. Powstało kilka zakładów, między innymi „Zjednoczone Śląskie Zakłady Granitu („Vereinigte Schlesische Granitwerke GmbH" (VSG)) z siedzibą we Wrocławiu (od 1937 roku spółka akcyjna). Była ona zrzeszeniem firm kamieniarskich i zatrudniała w latach 1927/1928 łącznie 4 230 robotników i urzędników. Dla porównania: w 1926 roku na Śląsku w przemyśle granitowym pracowało ok. 7 600 robotników. „Zjednoczone Śląskie Zakłady Granitu" (VSG) należały więc, obok „Basalt A. G.", do największych firm branży kamieniarskiej w całych Niemczech. W 1939 roku należało do niej 16 kamieniołomów.
Pracownicy zakładu Alfonsa Haya. Fotografia ze zbiorów autoraPonadto w 1925 roku wraz z kupnem kamieniołomów firmy Lehmann w Rogoźnicy powstały zakłady granitowe Alfonsa Haya z Wrocławia, a w 1927 roku W. Müller powołał do życia „Morawskie Zakłady Granitu („Muhrauer Granitwerke").
W Śląskich Zakładach Granitu („Schlesische Granitwerke A. G. Jauer") wyniki roku 1926 były wprawdzie poniżej oczekiwań, jednak pozwoliły na osiągnięcie zysku i wypłatę dywidendy. Ale o osiągnięciu poziomu wydobycia sprzed wojny nie mogło być mowy. Wydobycie, które w 1913 roku wyniosło w śląskich przedsiębiorstwach 3 032 000 ton, w tym 142 000 tony stanowił eksport, spadło w 1926 roku do poziomu 2 600 000 ton i eksportu w wysokości 64 000 ton. Udział wydobycia granitu na Śląsku w stosunku do jego wydobycia w całych Niemczech spadł z 16% do poziomu 9,6%. Przyczyniła się do tego z pewnością także utrata złóż na Górnym Śląsku.
Wprowadzone w 1925 roku cło na szwedzki kamień brukowy w wysokości 40 fenigów za kwintal, zniesiono już rok później. Wynegocjowane przed wojną z koleją korzystne taryfy frachtowe dla przemysłu granitowego przestały obowiązywać już w 1920 roku. Ulgową taryfę dla kamieni brukowych stworzono ponownie w roku 1925. Wynosiła ona teraz 24 fenigi za przewóz 100 kilogramów kamieni na odległość 100 kilometrów, co stanowiło zresztą połowę najniższej taryfy „E". Ale dla przykładu przemysł szwedzki mógł dostarczać granit do budowy portów i kanałów na niemieckim wybrzeżu za 102 marki (dane za metr sześcienny), Łużycki przemysł granitowy za 130 do 135 marek do Hamburga przez kanał na Łabie lub 130 do 135 marek koleją. Widać tu wyraźnie trudności, na jakie napotykał oddalony od większych ośrodków i nie leżący przy drogach rzecznych przemysł granitowy na Śląsku. Tylko przez sam ciężar materiału były to znaczące sumy.
Akurat podczas natężenia prac budowlanych, w lecie, Odra była mało żeglowna.
Również taryfy kolejowe ulegały w kolejnych latach zwiększeniu. Jeszcze w roku 1925 fracht 10 ton kamienia ze Strzegomia do Dortmundu kosztował 78 marek, w 1929 roku już 115 marek. Sprowadzenie tej samej ilości granitu ze Szwecji do Dortmundu - 42 marki. Z podanych powodów śląski przemysł granitowy pozostawał w tyle za przemysłem w całej Rzeszy. Pomimo to odgrywał na Śląsku znaczącą rolę. Widać to choćby po tym, że w latach 1927 i 1928 przemysł kamieniarski zajmował pierwsze miejsce, jeśli chodzi o przewozy towarów przez kolej wrocławską, wyprzedzając przewóz węgla.
Rozwój przemysłu kamieniarskiego niósł za sobą również duże zapotrzebowanie na siłę roboczą. Prowadziło to po części, do nierównomiernego, skokowego wzrostu liczby ludności w niektórych miejscowościach. Na przykład w 1925 roku średnie zagęszczenie, czyli liczba mieszkańców przypadająca na jedno mieszkanie, wynosiło dla całego powiatu jaworskiego 7, z tego dla miast - 13, a dla wsi - 6 osób. W miejscowościach, w których znajdowały się kamieniołomy, a były to najczęściej wsie, zagęszczenie było znacznie wyższe, na przykład w Borowie 18 osób, Czernicy 14, Dzierżkowie 12, w Zimniku 10, a w Gniewkowie 9 osób na mieszkanie. Liczba ludności Kostrzy wynosiła w 1871 roku 699 mieszkańców i stale rosła. W 1895 roku miejscowość zamieszkiwało 929 osób, w 1925 roku - 1 376, a w 1939 - 1 558 mieszkańców.
Członkowie związku zawodowego kamieniarzy należący do centrali związku zawodowego niemieckich pracowników przemysłu kamieniarskiego byli dobrze zorganizowani. Okręg Śląski miał swą główną siedzibę w Legnicy (wcześniej w Bolesławcu). Zestawienie za rok 1927 wymienia w obrębie tego okręgu: w Strzegomiu 3 117, w Strzelinie 2 024 i w Kostrzy 1 556 członków związku zawodowego. Organizacja związkowa w Strzegomiu należała do największych w tej branży w całych Niemczech .
Pracownicy sektora kamieniarskiego na Śląsku (wszystkie grupy zawodowe łącznie) stanowili w 1927 roku dokładnie 16,43% wszystkich członków związku tego sektora w Niemczech. Dobra organizacja wśród kamieniarzy umożliwiała również walkę strajkową, na przykład w 1928 roku, kiedy to miał miejsce 10-tygodniowa zażarta akcja strajkowa mająca na celu podwyżkę płac.
Jako sukces oceniał związek również fakt, że od roku 1929 katalog chorób zawodowych pracowników sektora kamieniarskiego został poszerzony o pylicę płuc (ale tylko dla robotników zatrudnionych przy eksploatacji piaskowca) oraz o choroby mięśni, kości i stawów wśród robotników obsługujących narzędzia pneumatyczne.
Już w roku 1928 przemysł kamieniarski narzekał na problemy ze sprzedażą swoich produktów i wiele przedsiębiorstw musiało przejść na skrócony czas pracy, względnie zwolnić część załogi i produkować na magazyn. W styczniu w magazynach śląskich zakładów granitowych zalegało 250 000 ton kamienia brukowego i 100 000 ton krawężników. Niepomyślne położenie gospodarcze z 1928 roku przeszło także na rok następny i ulegało systematycznemu pogorszeniu. Przyczyniła się do tego również ostra zima 1928/1929. Dopiero w marcu robotnicy kamieniołomów mogli przystąpić do pracy. Mimo to w kwietniu zatrudnienie było o 10% niższe od średniego o tej porze roku. Innym skutkiem mroźnej zimy na Dolnym Śląsku była konieczność ponownego łamania wartej milion marek kostki brukowej zgromadzonej na hałdach. Niewielki zbyt w okresie letnim, pod koniec roku zatrzymał się zupełnie. Doprowadziło to do zamykania kolejnych przedsiębiorstw i do powszechnie stosowanego skracania czasu pracy.
30.09.1929 roku nastąpiło wypowiedzenie tabel płacowych dla pracowników śląskiego przemysłu granitowego przez przedstawicieli pracodawców. Pomimo wielokrotnych prób mediacji nie doszło do porozumienia i 28.12.1929 roku organizacja pracobiorców została zamknięta. 2.01.1930 roku doszło do kompromisu, w wyniku którego dotychczasowy układ płacowy przedłużono do 31.01.1930 roku. W kolejnym okresie trwania kryzysu gospodarczego w 1930 roku przemysł granitowy został prawie całkowicie unieruchomiony, a liczba zamykanych od 1929 roku zakładów cały czas rosła. „Zjednoczone Śląskie Zakłady Granitu" (VSG), które w 14 kamieniołomach zatrudniały około 5 000 osób, zamknęły w pierwszej połowie 1930 roku 6 kamieniołomów, i planowały do końca grudnia zwolnienie dalszych 1 800 robotników. 28.02.1931 roku weszła w życie nowa tabela płac, która obniżała wynagrodzenie godzinowe o 3%, a stawki akordowe o 7% . Mimo to w 1931 roku większość zakładów nadal była zamknięta. Powiat strzegomski znacząco odczuł kryzys w przemyśle kamieniarskim. Wg danych statystycznych z 1.03.1932 roku 193 jego mieszkańców na 1 000 korzystało z wszelkiego rodzaju pomocy dla bezrobotnych, w przypadku Legnicy było to odpowiednio 126 osób, a w przypadku Wrocławia - 134 osoby.
Od roku 1934 następował stopniowy rozwój przemysłu granitowego, a w 1936 roku wymieniane są kamieniołomy w okolicach następujących miejscowości: Strzegom, Grabina, Żółkiewka, Kostrza, Graniczna, Rogoźnica, Morawa, Łażany i Jaroszów (powiat świdnicki), Zimnik, Czernica, Niedaszów, Paszowice, Borów, Dzierżków i Gniewków (powiat jaworski). Środkowa część obszaru Strzegom - Sobótka jest eksploatowana przez kamieniołomy w Gołaszycach i Goli Świdnickiej. Ponadto są tu jeszcze opuszczone kamieniołomy w Piotrowicach Świdnickich, Mrowinach, Kraskowie, Wiśniowej, Niegoszowie i Gogołowie. Oprócz złóż granitu są jeszcze złoża bazaltu na Górze Szerokiej koło Strzegomia. Koło Witoszowa Górnego były też pozyskiwane łupki dachowe z łupkołomów. Graniczna. Budowa kolejki naziemnej. Fotografia ze zbiorów autora
Od 1935 roku przemysł granitowy znalazł zastosowanie w następstwie wzrostu liczby budowli monumentalnych oraz rozbudowy infrastruktury. Powstawały nowe przedsiębiorstwa, bądź też dawne kamieniołomy były reaktywowane. W ten sposób aktywowano w latach 1934/1935 kamieniołom w Morawie, a w 1938 roku wypompowano wodę z kamieniołomu na Wzgórzach Jaroszowskich należącego do miejscowego majątku i ponownie go uruchomiono . Kurt Staudinger przejął i reaktywował w 1936 roku z masy upadłościowej rodziny Martina Weißa (Strzegom) od Miejskiej Kasy Oszczędnościowej w Strzegomiu zamknięty wcześniej kamieniołom przy szosie Strzegom - Żółkiewka.
W kamieniołomach granitu materiał pozyskiwano poprzez wysadzanie i odłupywanie. W latach 30-tych odbywało się to najczęściej za pomącą materiałów wybuchowych Donarit lub Donarit II, a później wystrzeliwanie bloków za pomocą prochu strzelniczego. Dalszy podział następował z reguły przy użyciu młotów klinowych. Przy pomocy urządzeń dźwigowych, których udźwig wynosił od 3 do 5 ton wywożono z kamieniołomów bloki granitowe na łańcuchach, a mniejsze kamienie na odkrytych wozach. Już z daleka widoczne były ogromne maszty dźwigów. Duża część transporterów pochodziła z firmy Bleichert z Lipska. Wiele firm wykonywało kamień brukowy już w kamieniołomach. Dalsza obróbka odbywała się poza kamieniołomem, w zadaszonych miejscach, jak to wynikało z przepisów i instrukcji. Przy transporcie materiału do stacji przeładunkowych przy liniach kolejowych znajdowały zastosowanie w dużym stopniu kolejki polowe (wąskotorowe). Szczególnie koło Grabów i Borowa. Jeszcze dzisiaj można wyobrazić sobie rozmach prowadzonych prac transportowych, patrząc na pozostałości wielkich urządzeń załadunkowych na stacji w Borowie.
W 1937 roku w przemyśle granitowym wokół Strzegomia ponownie zatrudnionych było 5 000 osób. Obok wspomnianych zakładów „Vereinigte Schlesische Granitwerke" VSG do największych firm w regionie należała też „Spółka Akcyjna Wilhelm Kramer & Co". Strzegom. Kamieniołom. 1942 r. Pocztówka ze zbiorów autora„Schlesische Granitwerke" (ta nazwa od przemianowania w 1933 roku). Powróciła do firmy „Wilhelm Kramer & Co.", która w 1923 roku przekształciła się w spółkę akcyjną i od tego czasu prowadziła interesy pod nazwą „Schlesische Granitwerke AG Jauer" . Do zarządu należeli: Wilhelm Kramer (wnuk założyciela firmy) i Georg Meyer (obaj z Jawora). Mieli w sumie ponad 50% akcji spółki i sprawowali funkcje w zarządzie do 1945 roku. Czynne w 1939 roku cztery kamieniołomy (trzy w Kostrzy, jeden w Czernicy) były własną nieruchomością firmy. Posiadała ona dziesięć kilometrów własnych torów i dwanaście kilometrów przewodów sprężonego powietrza z czterema własnymi stacjami kompresyjnymi. Wraz ze wzrostem produkcji, w latach 1937 - 1940 powiększono własny tabor kolejowy o pięć nowych lokomotyw spalinowych o rozstawie kół 600 mm i 750 mm. Roczna produkcja firmy wynosiła w 1938 roku około 56 300 ton dużej kostki brukowej, 38 700 ton małej i mozaikowej, 31 000 ton krawężników, 45 300 ton kamienia łamanego i 2 700 ton tłucznia drogowego.
W czasie drugiej wojny światowej pojawiły się uwarunkowane wojną wzrastające trudności dla firm. Ciągle dochodziło do problemów z podstawianiem wagonów towarowych przez kolej. Dawał o sobie znać szczególnie odpływ pracowników do sił zbrojnych. Próbowano ich zastępować jeńcami wojennymi. W kamieniołomach strzegomskich zatrudnieni byli na przykład Francuzi, którzy byli umieszczeni w byłym obozie przy obecnej alei Wojska Polskiego.

 

Niektóre przykłady zastosowania granitu strzegomskiego
 

Berlin: budynek Giełdy, Deutsche Bank, budynek kliniki Charite, Stadion Olimpijski, Czerwony Ratusz (Rotes Rathaus), gmach Reichstagu, Pałac Prezydencki, Kościół Pamięci, Urząd Patentowy, Jannowitzbrücke (most na Szprewie), historyczny dworzec Lehrter Bahnhof, szpital Moabit, kolej podziemna w dzielnicy Wilmersdorf i Schönhaser Allee.
Wrocław: Dworzec Świebodzki, budynek poczty przy dworcu, budynek ekspedycji towarów i hala komunikacyjna na Dworcu Głównym, gmach prezydium policji, szpital Hanckego, kościół św. Maurycego, pomnik cesarza Wilhelma.
Olsztyn: budynek poczty.
Brochów: kościół.
Cottbus: gmach teatru miejskiego.
Gdańsk: budynek dyrekcji kolei i Wyższej Szkoły Technicznej.
Wałcz: Seminarium Nauczycielskie.
Wałbrzych Podgórze: kościół ewangelicki.
Książ: budynek stajni.
Gniezno: koszary.
Grudziądz: Muzeum Miejskie, więzienie.
Strzelce Opolskie: więzienie.
Gąbin: budynek poczty.
Görlitz: gmach poczty.
Hamburg: Villa Warburg, Muzeum Miejskie (Altona).
Lipsk: ratusz.
Lwówek Śląski: seminarium dla nauczycielek.
Lubin: gimnazjum, zakład opiekuńczo-leczniczy.
Monachium: Deutsches Museum.
Oborniki Śląskie: zamek.
Opole: koszary.
Pawłowice (Psie Pole): zamek.
Pszczyna: budynek poczty.
Poczdam: szkoły
Kętrzyn: Gimnazjum księcia Alberta.
Rogoźno: Seminarium Nauczycielskie.
Olesno: starostwo.
Żagań: budynek poczty.
Ostrzeszów: Sąd Okręgowy.
Świdnica: Dworzec Główny, miejsce pamięci von Richthofena.
Toruń: teatr, szkoła dokształcająca.
Wągrowiec: Sąd Okręgowy.

            

                                                                                     Volker Zimmer                                                              /Tłumaczył na język polski Zbigniew Malicki/

* Tekst z przypisami został opublikowany w "Roczniku Świdnickim 2013", t. 41.