Powstanie przemysłu w Żarowie (do 1945 roku Saarau) ma bezpośredni związek z powstałą na początku lat 40 -tych XIX wieku linią kolejową Wrocław – Świebodzice i jednym z jej budowniczych - Carlem Friedrichem Kulmizem, urodzonym w 1809 roku w Jaworze porucznikiem 5. brygady artylerii polowej w Świdnicy.C. F. Kulmiz
Ze względu na stan zdrowia Kulmiz zrezygnował ze służby wojskowej, założył firmę budowlaną i zaangażował się w budowę linii kolejowych, które wtedy powstawały na Śląsku. Budował najpierw znaczną część trasy Jaworzyna Śląska – Wrocław i Jaworzyna Śląska – Świebodzice, później także trasę Jaworzyna Śląska – Świdnica, Świdnica – Ząbkowice i Świebodzice – Wałbrzych. Uznanie i profity w wysokości 130 000 talarów przyniosła mu budowa wysokich nasypów kolejowych pod Frankfurtem nad Odrą. Doceniono jakość, a zwłaszcza terminowość, gdyż trasą tą miał wkrótce przejeżdżać car.
Dla porównania: kapitał początkowy firmy Kulmiza stanowiło wiano w wysokości 12 000 talarów, czyli 36 000 złotych marek, wniesione przez jego żonę Marię Hübner z Dzierżoniowa, córkę bogatych kupców, właścicieli sklepu jubilerskiego.
Podczas pozyskiwania żwiru niezbędnego do budowy nasypów kolejowych odkryto w najbliższej okolicy Żarowa złoża węgla brunatnego, kaolinu i pirytów. Miejscowość liczyła wtedy ponad 200 mieszkańców. Nie było ani sklepu, ani kościoła, ani szkoły. Dzieci z Żarowa uczęszczały do szkoły w Łazanach.
Kulmiz natychmiast wykorzystał te odkrycia, uruchamiając jeszcze w 1842 roku produkcję cegieł, dachówek i kafli piecowych. Kilka lat później nawiązał współpracę z wrocławskimi uczonymi. Jej owocem była powstała w 1850 roku Fabryka Cegieł Szamotowych: ognio- i kwasoodpornych.
Pokłady węgla brunatnego i piryty znajdowały się po obu stronach drogi prowadzącej z Żarowa do Łazan. Tutaj też powstały, jeszcze w latach 40 – tych, kolejne firmy Kulmiza: huty „Idy” i „Marii”, a w roku 1858 „Silesia”, która należała do najbardziej znanych zakładów chemicznych w Niemczech.
„Ida” była hutą szkła. Zlokalizowana była w okolicach budynku obecnego Urzędu Miejskiego, a produkowano w niej szkło użytkowe, butelki, ale również np. żyrandole ozdobne. Przetrwała do lat 80 -tych XIX wieku.
Zakład Silesia w okresie międzywojennymZ kolei „Maria”, nazwana na cześć żony Kulmiza, była odlewnią żeliwa. Znajdowała się w sąsiedztwie Zespołu Szkół Zawodowych przy ulicy Zamkowej. Początkowo wytwarzano w niej proste narzędzia, a po modernizacji około 1870 roku kotły parowe, a także maszyny i urządzenia dla przemysłu chemicznego, spożywczego i rolnictwa. Ta z kolei przetrwała do 1926 roku.
W obu zakładach wykorzystywano miejscowy węgiel brunatny, który trudno było sprzedawać ze względu na konkurencję dobrej jakości węgla wałbrzyskiego, zwłaszcza po przedłużeniu linii kolejowej ze Świebodzic do Wałbrzycha.
Należy w tym miejscu wyjaśnić, że firmy te, a także wybudowana w 1852 roku północna część żarowskiego zamku oraz powstały kilka lat później okazały park były częścią osiedla przemysłowego nazywanego Ida und Marienhütte należącego do Łazan, a do Żarowa przyłączonego formalnie dopiero w 1939 roku.
W latach 50 – tych XIX wieku stworzył Kulmiz sieć składów handlowych zlokalizowanych przy stacjach kolejowych. Znajdowały się w okolicznych miejscowościach, takich jak m. in. Żarów, Świdnica, Strzegom, Kąty Wrocławskie, Imbramowice, Ząbkowice, Dzierżoniów, ale też bardziej oddalonych, jak Zgorzelec, Jelenia Góra, Legnica, Wrocław, Nowa Sól, czy wreszcie sam Berlin. W 30 oddziałach zatrudnionych było około 500 urzędników i robotników. Sprzedawano w nich węgiel, drewno, materiały budowlane, nawozy sztuczne, granit, chemikalia. Główny nacisk kładziono na to, by produkty sprzedawane były końcowemu odbiorcy, tak „by poznać zmieniające się potrzeby klientów”.
Podstawowe znaczenie miała jednak sprzedaż węgla kamiennego i koksu, głównie z zagłębia wałbrzyskiego. Po 1855 roku firma Kulmiza sprzedawała 70% węgla wydobywanego w kopalniach wałbrzyskich. Wynik ten zawdzięczała doskonałej sieci sprzedaży, a w związku z tym szybkiej reakcji na zapotrzebowanie klientów.
Kulmiz nie ograniczał swej działalności do Żarowa. Był właścicielem zakładów granitowych w okolicach  Strzegomia i Strzelina, cukrowni w podwrocławskich Łanach, Swojczycach i Trestnie, kopalni „Chwalibóg” („Segen Gottes”) w Wałbrzychu – Starym Zdroju, „Mieszko”, wcześniej „Melchior” w Wałbrzychu Podgórzu, czy wreszcie fabryki mosiądzu w odległym Tyrolu. Do tego należy dodać zakupione pod konie lat 60 – tych XIX wieku duże obszary ziemskie w okolicach Imbramowic i Mrowin, w tym pałac w Mrowinach.
W 1867 roku Carl Friedrich von Kulmiz otrzymał za swe zasługi na niwie gospodarczej i społecznej tytuł szlachecki. Zmarł w 1874 roku. Zgodnie ze swoją wolą pochowany został w rodzinnym grobowcu w parku przy żarowskim zamku.
Warto przytoczyć wypowiedź C. F. von Kulmitza o herbie, który wybrał.
Herb został przeze mnie wybrany tak, żeby miecz pomiędzy skrzydłami orła wskazywał na początki mojej kariery żołnierza. Złoty gryf na tarczy, żeby do najpóźniejszych czasów była zachowana w mojej rodzinie pamięć, że ten najwyższy królewski zaszczyt uzyskałem tylko dzięki własnemu umysłowi. Do podzielonego na dwie równe części herbu wybrałem dwa kolory: niebieski i biały. Niebieskim, kolorem wierności, chcę zwrócić uwagę moim potomkom, co winni są królowi i Panu. Biały kolor niewinności ma wskazać na konieczność przestrzegania czystości obyczajów. Napis na herbie „Z Bogiem” wypływa z wdzięczności serca. Wszystkie moje przedsięwzięcia zostały doprowadzone do szczęśliwego końca z łaski Najwyższego.

Carl Friedrich von Kulmiz 1867 r.

Charakterystyczna dla Kulmiza była wielostronność jego przedsięwzięć. Sukces odniesiony w jednej dziedzinie skutkował inwestycjami w innej. Swoją działalność rozpoczynał bez znaczących środków finansowych, bez technicznego i kupieckiego wykształcenia, ale w zaufaniu do swych niezwykłych praktycznych zdolności i umiejętności nabytych, i wyniesionych z wojska. Cały czas miał otwarte oczy na rosnące potrzeby zmieniającego się rynku. Szybkimi decyzjami pozyskiwał dla gospodarki nowe surowce, wykorzystując do swych celów zdobycze nauki i techniki. Impulsu do działania szukał i znajdował w licznych kontaktach z uczonymi. Należeli do nich: chemik Bunsen, geolog Römer, botanik Göppert, starosta górniczy Carnall, czy profesorowie Schwartz i Löwig” - pisał Paul Helmut von Kulmiz w rozdziale książki „Schlesische Lebensbilder” poświęconym jego ojcu.
Paul von Kulmiz (1836 – 1895) kontynuował dzieło ojca po jego śmierci: był przewodniczącym rady nadzorczej „Silesii”, kierował też firmami rodzinnymi. Przez trzy kadencje pozostawał deputowanym do Reichstagu. Po jego śmierci sukcesorem został najmłodszy z synów - Eugen von Kulmiz (1850 – 1925), który należał na początku XX wieku do najbogatszych ludzi na Śląsku. W 1908 roku jego udziały i akcje w żarowskich zakładach i Ida und Marienhütte warte były 12 milionów marek, w trzech kopalniach wałbrzyskich – 13 milionów marek, a posiadłość ziemska, na którą składał się pałac w Mrowinach i ponad 1500 ha w Mrowinach, Imbramowicach i Krukowie – 8 milionów marek. Kulmiz był też właścicielem gruntów w okolicach Trzebnicy i Oleśnicy, a także pałacu i browaru w Sobótce Górce. W 1881 roku zawarł związek małżeński z Marią Moltke z Krzyżowej.
Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o socjalnym nastawieniu rodziny Kulmizów i ich wielostronnej działalności charytatywnej. Pisał na ten temat już w 1865 roku tygodnik „Gartenlaube”. Pomoc była skierowana zarówno do konkretnych grup i przejawiała się np. w zapewnianiu darmowych zup dla najuboższych, organizowaniu dla nich corocznej gwiazdki w żarowskim zamku, finansowaniu szkoły gotowania dla dziewcząt, fundowaniu wyposażenia dla przedszkola i szkół. Ale działalność charytatywna przejawiała się również poprzez finansowanie budowy gazowni, wodociągów, czy wreszcie pomoc przy budowie świętującego w 2010 roku jubileusz 100 – lecia wybudowania kościoła katolickiego w Żarowie. „Dzięki wspaniałomyślnej tolerancji rodziny Kulmizów, którzy byli ewangelikami, bez przeszkód mogła rozwijać się katolicka część miejscowości na takich samych zasadach, jak ewangelicka” - pisał ksiądz Hermann Klimke, budowniczy kościoła w Żarowie.
Carl Friedrich von Kulmiz współfinansował też budowę szpitala w Żarowie, a rodzina Kulmizów całe dziesięciolecia sprawowała nad nim patronat.
Eugen von Kulmiz, oprócz wielu odznaczeń, otrzymał za zasługi na polu charytatywnym i społecznym order Wilhelma.
Podsumowując działalność socjalną rodziny Kulmizów należy wspomnieć o pomocy i udogodnieniach dla pracowników firm do nich należących, takich jak tanie mieszkania czynszowe, utworzona w 1888 roku kasa emerytalna, czy też wprowadzone w 1924 roku nagrody jubileuszowe.
Dwa przedsięwzięcia będące efektem 30 – letniej imponującej działalności gospodarczej von Kulmiza wymagają bardziej szczegółowego omówienia: Fabryka Cegieł Szamotowych, popularna „Szamotownia” istniejąca do dnia dzisiejszego pod nazwą „Polska Ceramika Ogniotrwała S.A.” i „Silesia”, która przestała istnieć w 2002 roku. Obie fabryki zapewniały pracę i byt wielu pokoleniom Niemców, a po 1945 roku – Polaków.

„Szamotownia”
Właściwa Fabryka Cegieł Szamotowych (Chamottefabrik Saarau, C. Kulmiz) powstała w 1850 roku. Osiem lat wcześniej rozpoczęto produkcję zwykłych cegieł budowlanych, natomiast w latach 1848/49 prowadzono, z udziałem uczonych z Wrocławia, próby zastosowania odkrytych w okolicy glin do wytwarzania cegieł ognio- , a później także kwasoodpornych.
Surowce były w zasięgu ręki: w Źarowie, Jaroszowie i Rusku, kapsle osłonowe sprowadzano z zakładów porcelany w Jaworzynie Śląskiej i Wałbrzychu, gdzie stanowiły produkt odpadowy, a węgiel z kopalni wałbrzyskich. Jakość wyrobów była dobra, a zapotrzebowanieSzamotownia na pocz. XX w. na wyroby duże: zarówno w kraju, jak i za granicą.
W połowie lat 70–tych kierownictwo objął dr Heinz, który wcześniej pracował w fabryce w Podjuchach pod Szczecinem, gdzie znajdowała się pierwsza w Niemczech fabryka cegieł szamotowych. Zakład został rozbudowany, powstały kolejne piece do wypalania cegieł.
W 1881 roku firma braci Mendheim z Monachium wykonała pierwszy piec gazowy z 14 komorami po 50 metrów sześciennych każda. W tym okresie 700 ludzi produkowało do 5 tysięcy ton cegieł szamotowych miesięcznie. Odbiorcami były huty, cukrownie, przemysł wapienniczy, szklarski i chemiczny. Dużym odbiorcą cegieł kwasoodpornych była w tym czasie miejscowa „Silesia”.
W 1889 roku w miejscowości Halbstadt (wówczas Austria), a 10 lat później w Marktredwitz w Bawarii powstały zakłady filialne. Były zarządzane z Żarowa i funkcjonowały w oparciu o surowce z Żarowa dostarczane. Ich produkcja była kilkakrotnie mniejsza niż w Żarowie.
W 1896 roku doszło przekształcenia zakładu w spółkę z o. o. i zmiany nazwy firmy na „Zjednoczoną Fabrykę Szamotu dawniej C. Kulmiz Sp. z o.o.” (Vereinigte Chamottefabrik vormals C. Kulmiz GmbH).
Trzy lata później, w roku 1899 zakład w Żarowie podpisał umowę o współpracy i podziale rynków zbytu z fabryką szamotu w Szczecinie, najstarszą w Niemczech, założoną w 1834 roku przez Fryderyka Didiera. Eugen von Kulmiz napisał w swych pamiętnikach: „w tym samym roku doszło do fuzji naszej fabryki szamotu ze szczecińską fabryką Didiera”.
Na początku XX wieku miał miejsce kryzys, który spowodował obniżenie poziomu produkcji, zwolnienia i ... pozbycie się lokalnego konkurenta. W fabryce braci Langer, która istniała w pobliskich Mrowinach od lat 70 – tych XIX wieku, produkowano po 1900 roku do 700 ton wyrobów miesięcznie. Zakład został przejęty w 1906 roku. W roku 1929 – spłonął. W 1907 roku do Żarowa przyłączono także zakłady szamotowe w Udaninie – Piekarach.
Od 1905 roku zakładem kierował dr Moritz Schulz, który przeprowadził dalszą jego modernizację: wydziały narażone na pył otrzymały mechaniczne odpylanie z urządzeniami filtracyjnymi, które zastąpiły liczne kominy, będące swego rodzaju symbolem przemysłowego Żarowa. Powstała też nowa kotłownia, odnowiono park maszynowy.
Do zakładu w Żarowie należało też biuro konstrukcyjne budowy pieców gazowych, w którym projektowano piece retortowe i komorowe dla miejskich gazowni. Były one wytwarzane z materiałów pochodzących z zakładu i montowane przez jego pracowników.
Pierwsza wojna światowa przyniosła duże zamówienia od przemysłu zbrojeniowego, ale też trudności związane z niedoborem personelu. Po wojnie zaczął się długotrwały kryzys i obniżenie wynagrodzeń, wcześniej także skrócenie tygodnia roboczego z 60 do 48 godzin. Kilkakrotnie w zakładzie miały miejsce strajki robotników.
Poprawa nastąpiła po 1925 roku. W tym samym okresie dyrektora Schulza, który został wybrany do zarządu zakładu w Szczecinie z siedzibą w Berlinie, zastąpił dyrektor Gustav Knoch. Miał on liczne osiągnięcia racjonalizatorskie, m. in. zbudował urządzenie do automatycznego suszenia gliny, zmodernizował transport surowców z kopalni do zakładu, zwykłe wózki dwukołowe zastąpił elektrycznymi, zakupił lokomotywę przetokową oraz zautomatyzował proces produkcyjny.
W 1929 roku zbudowano nowoczesny piec tunelowy o długości 101 metrów, który skracał czas wypalania cegieł. Wykonawcą była fabryka Dresslera z Hanoweru.
W tym samym roku uzyskano bardzo duże zamówienie na wyroby „Szamotowni” ze Związku Radzieckiego. Jego realizacja stanowiła spory udział całej produkcji zakładu. Swego rodzaju ciekawostką były wysokie wymagania strony radzieckiej dotyczące utrzymania wagi, wymiarów i sposobu układania wysyłanych wyrobów (po 10 sztuk jedna cegła na drugiej i jedna obok drugiej). W roku 1931 miało miejsce apogeum ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego, do licznych zwolnień robotników i urzędników doszło również w „Szamotowni”, o jedną trzecią obniżono wynagrodzenia tym, którzy utrzymali miejsca pracy.
W 1932 roku zamknięto zakłady w Udaninie – Piekarach i w Halbstadt. Również zakład w Żarowie stał się częścią konsorcjum Didiera (Didierwerke A. G.) z siedzibą w Berlinie. Żarów należał od tej pory do tzw. Dyrekcji Wschodniej z siedzibą we Wrocławiu. Zakładowi w Żarowie nadano wtedy nazwę: Zakłady Didiera w Żarowie. Spółka Akcyjna (Didier Werke A. G. Saarau). Główne laboratorium dyrekcji zlokalizowano w Żarowie. Miało ono sporo sukcesów, jak np. cegły do wykładania kotłów w parowozach, czy nowa technologia przygotowywania surowców do produkcji wyrobów szamotowych.
Ożywienie gospodarcze nastąpiło w 1935 roku. Zapotrzebowanie na wyroby ogniotrwałe gwałtownie rosło. Powszechnym problemem była wydajność pieców do wypalania cegieł. W tym czasie istniały plany budowy nowych dodatkowych pieców. Nie zostały urzeczywistnione.
„Szamotownia”, podobnie jak pozostałe żarowskie zakłady przemysłowe, funkcjonowała do 12 lutego 1945 roku.

„Silesia”
Odkrycie pirytu przy drodze prowadzącej do Łazan stało się dla Kulmiza pretekstem do budowy zakładu produkcji kwasu siarkowego. 25 pażdziernika 1858 roku założył on spółkę komandytową Fabryka Chemiczna „Silesia” w Ida und Marienhütte koło Żarowa. Zakład w Żarowie był pierwszą tego typu fabryką na Śląsku. Złoża pirytu wkrótce się skończyły i zaczęto go sprowadzać z Westfalii i z Węgier. W 1862 roku zakład przekształcono w spółkę akcyjną. Wtedy też zaczęto w „Silesii” produkować sól glauberską, wapno chlorowane, ług żrący, sodę krystaliczną, kwas azotowy i superfosfat.
Rozwój gospodarki niemieckiej po wojnie 1870/71 spowodował duży napływ kapitału, co pozwoliło na założenie w dniu 8 stycznia 1872 roku „Zrzeszenia Fabryk Chemicznych Silesia S.A.” („Silesia Verein Chemischen Fabriken A. G.”) z kapitałem 5,6 mln ówczesnych marek.
Pewien obraz nowej fabryki daje sprawozdanie za rok 1872: powierzchnia „Silesii” - 37 morg tj. 97,5 tys. metrów kwadratowych. Produkcja: kwas siarkowy – 15 tys. ton, kwas azotowy – 450 ton, koncentrat kwasu siarkowego – 7 (ton dziennie), sól glauberska – 8250 ton, kwas solny – podobnie, soda – 3250 ton, siarka – 300 ton, wapno chlorowane – 1250 ton, ług żrący – 30 ton, soda krystaliczna – 750 ton, superfosfat – 10 tysięcy ton. Wymienione są ponadto: dwa laboratoria, wodociąg i gazociąg, 11 kotłów parowych, 13 maszyn parowych i tory do stacji kolejowej.
Pierwszym dyrektorem był Juliusz Klamt, który pracował w „Silesii” od jej powstania w 1858 roku do roku 1895.
Po 1872 roku powiększono zakład produkcji soli glauberskiej i sody, wybudowano zakład produkcji chloranu potasowego. Powstały w 1881 roku wydział produkcji potażu (węglanu potasowego) był największym tego typu przedsięwzięciem w Niemczech. W 1883 roku uruchomiono produkcję ultramaryny i ałunu, a w 1888 – kwasu szczawiowego. W 1896 roku na nowo podjęto produkcję czystego siarczanu potasu i amoniaku. Rok później miał miejsce pożar, który zniszczył oddział saletry potasowej (został on odbudowany).
Duże znaczenie miało powstanie w 1899 roku zakładu aniliny, która cieszyła się ogromnym wzięciem przemysłu tekstylnego, oraz nitrobenzolu i litoponu. W 1905 roku „Silesia” została podłączona do wodociągów miejskich, w roku 1911 powstała maszynownia. Pierwsza wojna światowa spowodowała przestawienie całego przemysłu na potrzeby armii. W nocy 6/7 maja 1917 roku na oddziale benzolu wybuchł ogromny pożar, który zniszczył m. in. Silesia - Zrzeszenie Fabryk Chemicznych w Żarowiezakład produkcji kwasu siarkowego.
Okres po 1918 roku był bardzo ciężki dla „Silesii”. Rozważano nawet przeniesienie zakładu do Malczyc. W 1924 roku dyrektorem zakładu został zasłużony dla „Silesii” dr Schlösser, który pracował w Żarowie do 1941 roku.
Poprawa nastąpiła w 1925 roku, otwarto oddział farb, a rok później urządzenie do otrzymywania kwasu siarkowego tzw. metodą wieżową. W tym czasie większościowy pakiet akcji posiadały już zakłady Rütgersa z Berlina. W 1928 roku powstał „Hedronol” - wydział produkcji środków chwastobójczych. Od 1929 roku produkowano cieszący się dużym zainteresowaniem specjalny nawóz do kwiatów, sprzedawany w opakowaniach od 100 gramów do 25 kilogramów. 17 marca 1937 roku powstała spółka „Thiokol” mająca za zadanie produkcję i sprzedaż tworzyw elastycznych. „Thiokol” został wprowadzony na rynek w 1932 roku przez amerykańską firmę „Trentol” z Yardville jako syntetyczny kauczuk odporny na benzynę, benzol i olej. W 1936 roku dyrektor Schlösser podpisał umowę o współpracy obu firm. Nowy produkt był przydatny przy budowie zbiorników, rur, magazynowaniu paliw, później także przy produkcji kabli i sztucznej skóry. W czasie II wojny światowej miał decydujące znaczenie dla „Silesii”. W 1937 roku przygotowano projekt i podjęto decyzję o budowie najnowocześniejszej fabryki superfosfatu w Europie. Miała być kręgosłupem „Silesii”. Spaliła się po wojnie – w 1947 roku.

Krótkiego omówienia wymagają też dwie powstałe już w XX wieku firmy żarowskie. Żarowskie Zakłady Młynarskie Sp. z o.o. (Saarauer Mühlenwerke GmbH) były spółką córką firmy „Rosenthaler Mühlenwerke” z Wrocławia. Firmy podlegały centrali „Neue Allgemeine Reisgesselschaft m.b.H” w Hamburgu. Niemiecka firma była z kolei częścią angielskiej „New Rice Company Ltd” z siedzibą w Londynie. W 1935 roku firma musiała się odłączyć od angielskiego koncernu w ramach zniemczania zagranicznych firm. Zakłady powstały w 1916 roku w budynku po nieistniejącej fabryce brykietu. Uruchomiono istniejącą maszynownię i kotłownię, po gruntownej modernizacji powstał imponujący, widoczny z daleka budynek zakładów młynarskich. Zatrudniały one do 35 osób, a dzienna wydajność młynów wynosiła około 60 ton mąki pszennej i żytniej. Produkowano także płatki owsiane i kaszŻarów w latach 20. XX w.ę perłową. W okresie III Rzeszy na wszystkie te produkty były nałożone kontyngenty. W związku z brakiem zboża, w 1942 roku zakłady zostały zamknięte, a urządzenia zdemontowane  i przeniesione w okolice Kijowa. Ze względu na sytuację na froncie nie doszło tam do powstania zakładu. Do Żarowa powróciła jednak tylko niewielka część urządzeń. Te, które pozostały w młynie, pracowały do 12 lutego 1945 roku, kiedy to przyszedł rozkaz natychmiastowej ewakuacji Żarowa w związku z nadciągającymi oddziałami Armii Czerwonej.
Druga ze spółek „Okruna – Kartoffelwerk GmbH” należała również do koncernu New Rice Company i była filią zakładu w Witnicy wybudowanego w roku 1938, a uruchomionego rok później. Zakład w Żarowie rozpoczął produkcję w roku 1940. Oba zakłady były w czasie wojny jedynymi producentami suszonych ziemniaków. Od 1943 roku wytwarzano jako produkt uboczny także krochmal, glukozę i płatki ziemniaczane. Resztki przerabiano na paszę. Produkcja została opatentowana przez doktora Schlössera i inżyniera Roswaenge.
W sezonie 1942/43 wyprodukowano w Żarowie 2160 ton ziemniaków suszonych, zużywając w tym celu 21 tysięcy ton świeżych ziemniaków. W sezonie 1943/44 przerobiono 26 tysięcy ton ziemniaków. W następnym - plan był wyższy o kolejne 2 tysiące ton. Nie został zrealizowany 12 lutego 1945 roku zakład przestał pracować.
12 lutego 1945 roku do Żarowa nadszedł rozkaz o natychmiastowej ewakuacji miejscowości w związku z nadciągającymi oddziałami Armii Czerwonej. Następnego dnia prawie wszyscy mieszkańcy opuścili Żarów. We wtorek, 13 lutego 1945 roku nad Żarowem pojawił się tylko jeden rosyjski samolot, który zrzucił kilka pojedyńczych bomb. Spadły one w okolicach zakładów zbożowych, uszkadzając sieć trakcyjną, a przy okazji trzy witraże w kościele. „Kto mógłby się spodziewać w tym czasie małego cudu, że front zatrzyma się bezpośrednio przed Żarowem, na linii Strzegomki wzdłuż wsi Przyłęgów, Łazany, Imbramowice i Domanice, i pozostanie w tym miejscu do końca wojny? Nasze oddziały nie musiałyby wysadzać w powietrze pierwszego na kontynencie europejskim mostu żeliwnego w Łazanach!” - pisał w swoich wspomnieniach mieszkaniec Żarowa, inżynier Franz Stiller, długoletni pracownik Szamotowni.
Niewiele wiadomo na temat pracy zakładów żarowskich na potrzeby armii niemieckiej. Oprócz wspomnianej spółki „Okruna” Stiller wymienia w kontekście utraconego majątku, poza miejscowymi zakładami, także ewakuowane do Żarowa oddziały firm: „Elin und Schorch”, Rheydt – silniki elektryczne i elektrody spawalnicze w zakładach młynarskich i na wydziale nawozów w „Silesii”, „Huber”, Hamburg – prowiant dla załóg łodzi podwodnych w hali sportowej.
W styczniu 1945 roku pojawiły się plany przeznaczenia dużych warsztatów w „Szamotowni” na zakład naprawy pojazdów pancernych. Nie zostały zrealizowane ze względu na „niespodziewanie szybko nadciągające oddziały armii czerwonej”. Trudno też uwierzyć, by na potrzeby armii niemieckiej nie pracowały zakłady chemiczne „Silesia”, należące do najbardziej znanych w swojej branży w całych Niemczech.
Wielu Niemców powróciło do Żarowa zaraz po zakończeniu wojny – w maju i kolejnych miesiącach 1945 roku. Byli to ci, którzy w lutym schronili się w pobliskich górach, nie przekraczając granic Śląska. Niektórzy z nich pozostawali w Żarowie do czerwca 1947 roku, pracując przy uruchamianiu fabryk w tej miejscowości.
Obydwie największe fabryki nie zostały zniszczone. „Silesia” została przejęta przez władze polskie w czerwcu 1945 roku. 12 sierpnia dokonano ich uroczystego otwarcia, a trzy dni później, 15 sierpnia ruszyła produkcja, możliwa m.in. dzięki zapasom poniemieckich surowców. Uruchomienia fabryki dokonała grupa pracowników z Zakładów Chemicznych „Czarna Huta” z Tarnowskich Gór. Zakłady otrzymały nazwę: „Dolnośląskie Zakłady Chemiczne, Przedsiębiorstwo Państwowe w Żarowie”. „W obecnej chwili fabryka zatrudnia 308 ludzi, w tym 174 Polaków. Personel techniczny fabryki: 12 inżynierów i 6 techników składa się wyłącznie z samych Polaków, dalsze angażowanie elementu polskiego jest w toku” - pisały w październiku 1945 roku „Wiadomości Świdnickie”.
Z kolei „Zakłady Szamotowe” przejęte przez władze polskie w lipcu 1945 roku otrzymały nazwę „Żarowskie Zakłady Materiałów Ogniotrwałych”. Produkcję rozpoczęto na początku 1946 roku. „W tej chwili fabryka jest jeszcze nieczynna.   (...) W samej fabryce przeprowadza się remonty urządzeń i uzupełnianie maszyn. Fabryka zatrudnia około 100 pracowników, w tym niestety dopiero 1/3 część Polaków”, pisały „Wiadomości Świdnickie” w listopadzie 1945 roku.
Pod koniec lat 40 – tych oba zakłady zatrudniały ponad 1600 pracowników. Prowadziły też zakrojoną na szeroką skalę działalność socjalną: posiadały stołówki przyzakładowe, przedszkola i ambulatoria, a nawet własne drużyny piłkarskie. W kolejnych latach powstały też mieszkania dla pracowników. Przede wszystkim jednak oba zakłady dawały pracę i utrzymanie setkom rodzin z Żarowa i okolic.


Literatura:
Kulmiz, Eugen von, Das Werk meines Vaters, Konradswaldau 1904, Maszynopis;
Schlesische Lebensbilder, Tom 1, Breslau 1922.;
Stiller Franz – Saarau, Dinslaken 1987, Maszynopis;
„Tägliche Rundschau. Heimatblatt für den Stadt- und Landkreis Schweidnitz".

                                                                                                                 

                                                                                                                                    Zbigniew Malicki